Życie ucznia nie jest lekkie - niestety bardzo często dosłownie. Plecaki dla dzieci załadowane są po brzegi i są po prostu bardzo cięzkie, o czym przekona się każdy rodzic, który odprowadza pociechę do szkoły.
Jaki ciężar na plecach?
Uczeń uczęszczający do szkoły podstawowej w klasach powyżej trzeciej musi nosić ze sobą całkiem sporo podręczników - mówimy tutaj nawet o sześciu kompletach (co oczywiście zależy od liczby lekcji w danym dniu i ich "różnorodności"), na które składają się podręcznik (zwykle będący solidną książką), zeszyt ćwiczeń oraz zeszyt do notatek (często dość gruby i w twardej oprawie, co dodatkowo zwiększa ciężar). Plecaki dla dzieci, takie jak tutaj: https://www.mojawalizka.pl/pol_m_Plecaki_Plecaki-dla-dzieci-214.html w obecnych czasach nie są aż tak bardzo wypchane książkami, bowiem najnowsze podręczniki dla nich są tak pomyślane, by zmieścić w nich szerokie spektrum przerabianego materiału i tym samym ograniczyć liczbę książek. Jednak kiedy danego dnia maluchy mają akurat dodatkowo angielski oraz religię, to do tornistra dochodzą kolejne książki i zeszyty, a całość robi się zdecydowanie zbyt ciężka dla tak małego dziecka.
A przecież książki i zeszyty to dopiero początek. W ploecakach dla dzieci muszą znaleźć się jeszcze piórniki, zestawy kredek, farby, przybory matematyczne, drugie śniadanie, buty na zmianę oraz strój do wychowania fizycznego. Czasami i to jeszcze nie jest koniec, bowiem dziecko często zabiera ze sobą dodatkowe drobiazgi, takie jak na przykład ulubiona zabawka. Podliczenie tego wszystkiego razem daje często wynik powyżej ośmiu kilogramów... Jak bardzo przerażająca jest to liczba może uzmysłowić nam statystyka - średnia waga dziewczynek w wieku sześciu lat (a więc od jakiegoś czasu pierwszoklasistek) wynosi nieco ponad dwadzieścia kilogramów. Tak więc tornister potrafi ważyć niemal połowę masy ciała dziecka!
Lekarze doradzają, by nie obciążać dziecka ciężarym większym niż dziesięć procent masy jego ciała, a więc zależnie od wieku młodego człowieka, nie powinien on dźwigać na plecach więcej niż dwa do czterech kilogramów. Przekroczenie tego limitu grozi już poważnymi konsekwencjami zdrowotnymi, ze skrzywieniem kręgosłupa na czele (który i tak już dostaje od dziecka "wycisk", chociażby ze względu jak wiele godzin dziennie dziecko siedzi - czy to w szkole, czy przed komputerem).
Co można zrobić?
Czekać, aż w ministerstwie edukacji pojawi się jakaś światła i litościwa osoba, która odchudzi szkolne plecaki dla dzieci. Do tego czasu rodzice mogą zakupić dziecku jak najlepszy plecak, z usztywnieniem (które jest absolutnie niezbędne, bowiem rozkłada ciężar plecaka na całe plecy) oraz z kółeczkami. W sklepach można znaleźć naprawdę dobrze pomyślane plecaki, dodatkowo ze wzorami, które z pewnością przypadną dzieciom do gustu. Warto w ten sposób zadbać o zdrowie dziecka, bo przecież kręgosłup ma ono jeden i to na całe życie.